Czy wybierasz się do Krakowa na gig?
TAK
NIE
NIE WIEM


Wyniki
Strona główna >> Relacje >> Woodstock 2009

Przygotowania na Woodstock zaczęły się od razu po oficjalnym komunikacie w marcu potwierdzającym występ Guano Apes na Woodstocku. Była to następna bardzo pozytywna informacja po tej o reaktywacji zespołu.

Po tej informacji zostało zorganizowane pospolite ruszenie wśród społeczności forum i członków oficjalnego fan clubu, którego wynikiem była decyzja o stworzeniu wioski Guano Apes na polu woodstockowym. W trakcie przygotowań do Woodstocku został zaprojektowany i stworzony baner, który znalazł sie na polu jako znak rozpoznawalny naszej wioski. Oprócz tego w ekspresowym tempie zostały przygotowane nowe fan clubowe koszulki, które musiały być już gotowe na festiwal w Czechach "Benatska Noc", na który też pojechaliśmy liczną ekipą z Polski. Festiwal ten poprzedzał koncert Woodstockowy.

Nadszedł dzień wyjazdu czyli 29 lipca. Skromna ekipa pionierów czyli ja (Kamad) i Tynka jako pierwsi środowego przedpołudnia dotarliśmy na pole woodstockowe, w celu ogrodzenia terytorium i zajęcia miejsca dla reszty ludzi. W środę czyli na dwa dni przed rozpoczęciem festiwalu było to dość łatwe co widać na zdjęciu nr 1.

zdj. 1
Garstka namiotów i jeszcze trwały prace wykończeniowe sceny głównej. Po ogrodzeniu terytorium czekaliśmy na pierwsze osoby z naszej wioski, które dotarły wieczorem tego samego dnia. Był to Szybki z Rysiem, Winem, Aniółem i resztą ekipy z Chełma. Zmęczenie podróżą nie dodarli tej samej nocy do obozowiska ;). Przed nimi rano w czwartek pojawili się zabłąkani Woodstockowicze, którzy nie należeli do fan clubu ale byli tak przyjaźnie nastawieni, że zagościli w naszym obozowisku (zdj. 2) - pozdrawiamy!.
zdj. 2
Dopiero popołudniu ekipa z Chełma nabrała sił i zaczęli przenosić swoje namioty w docelowe miejsce. W piątek (31 lipiec) już na dobre rozgościli się witając pierwszy poranek w wiosce GA (zdj. 3).

Obozowisko powoli rosło w siłę, a z nim całe pole Woodstockowe. Z godziny na godzinę namiotów było coraz więcej a na samym polu coraz tłoczniej, czego wynikiem były różne nieplanowane ekipy, które chciały sie u nas rozbić z powodu dużej ilości wolnego miejsca.
zdj. 3
Niestety musieliśmy pilnować miejsc i nie wpuszczać nikogo obcego, aby zapewnić miejsce dla ludzi z fan clubu, którzy deklarowali swoją obecność.

Koło naszej wioski rozbił się zaprzyjaźniony obóz, z którym połączyła nas saperka:) Bardzo pomocni ludzie(zdj. 4), których pozdrawiamy i żałujemy, że w końcu nie wymieniliśmy się kontaktami :/ - pozdrawiamy! Dzięki ich saperce nasza wioska do końca Woodstocku pozostała suwerenna i posiadała kilkunasto metrowy maszt z flagą GA, który udało nam się zdobyć i wkopać dzięki wspomnianej saperce. Wracając do dalszej części dnia po południu Szybki z resztą mieszkańców wybrali się na zakupy do Kostrzyna. Wracali z nich koło 5h wypijając po drodze wszystkie piwo jakie mieli przynieść do wioski ;)
zdj. 4
Do wieczora utrzymanie miejsc w wiosce było jeszcze bardziej trudniejsze, ludzi przed dzień rozpoczęcia napływały niezliczone tabuny. Coraz więcej i więcej, nawet taśma wyznaczająca wioskę GA nie pomagała... Ale udało nam się dotrwać do późnego wieczora, którego do wioski zawitał Łukasz z Bartkiem. W miedzy czasie, gdy wychodziłem po nich inni mieszkańcy wioski pilnowali niepodległości naszego terenu ;). Przyjazd w nocy wiąże się z rozkładaniem namiotów po ciemku co nie należy do rzeczy łatwych ale z pomocą latarki Łukasz z Bartkiem rozłożyli się. W bonusie do swojego namiotu dostali drugi mały, który przygarnął Rysio:). Nogi z niego wystawały ale i tak był zadowolony z dachu nad głową, gdyż na Woodstock przybył tylko z karimatą i kremem Nivea ;).

Sobota (31.07) to kolejny dzień przyjmowania nowych mieszkańców wioski. W tym dniu przybył popołudniu Aries (zdj. 9), z którym znamy się od lat z kanału IRC #guano_apes. Ze sobą zabrał Nanusie, która też od lat należy do fan clubu. Nanusia i Aries wcześniej wogóle się nie znali. Nanusia nie miała z kim jechać z Poznania, więc jej podsunąłem Ariesa, no i tak to razem przyjechali połączeni pasją do GA :). W sobotę dołączył jeszcze do nas Saren ze swoimi siostrami ciotecznymi Ala i Olą(zdj. 5). Bardzo sympatyczne siostry, które wyglądają jak bliźniaczki - pozdrawiamy! Sobota to był owocny dzień jeśli chodzi o mieszkańców, bo jeszcze tego samego dnia pojawił sie Adam z Węgier (zdj. 6 - Adam w koszulce Metallici). Była to bardzo miła niespodzianka, gdyż Adama wcześniej znałem tylko z oficjalnego forum GA a tu widzę go na żywo, mówiącego: hello are u Kamad?:). Adam dzień wcześniej zobaczył w Internecie zdjęcia z naszej wioski i dzięki temu po przybyciu na pole udało mu sie do nas dotrzeć. Przywitał wszystkich zgrzewką polskiego piwa, miły gest :).
zdj. 5
Taką oto już sporą międzynarodową ekipą spędziliśmy kolejny wieczór rozmawiając przy piwie w bardzo miłej atmosferze. Wino złapał bakcyla na rozmówki po angielsku (i nie tylko on) i chyba pół nocy z Adamem przegadał o Kubicy i II wojnie światowej :) Chłopaki w miedzy czasie w sobotę szukali Predatora na polu namiotowym ale pomimo, że Woodstockowicze udzielali wskazówek, że go widzieli to go nie znaleźli ;). Nadszedł kolejny dzień już ostatni, który ma zwieńczyć oczekiwany niecierpliwie przez wszystkich koncert Guano Apes. Dzień jak co dzień rozpoczynał sie od stania w kolejce pod prysznice. Była to nowość na Woodstocku stad bardzo oblegana. Mniej cierpliwym pozostały tradycyjne krany z zimną wodą :). W niedziele dotarły do nas ostatnie zadeklarowane osoby, czyli Jenka z chłopakiem, z którą m.in. byłem w Berlinie w 2005 roku na koncercie GA, była rownież z nami w Czechach przed Woodstockiem.
zdj. 6
Oprócz Jenki dojechała jeszcze Greed z Natashą i Muminek oraz Petra i Marc z Niemiec (znajomi z wcześniejszych koncertów i z oficjalnego forum GA) - pozdrawiamy!

Niedziela to był gorący dzień jeśli chodzi o mnie. Przygotowania do spotkania z zespołem i w związku z tym stres, czy wszystko wyjdzie tak jak zaplanowaliśmy. Na początku szło wszystko ok, czyli po wcześniejszych ustaleniach z Edytą (opiekunką GA podczas Woodstocku) miało dojść do spotkania zespołu w wiosce z fanami. Było to duże wyzwanie ale pomimo tego liczyliśmy na powodzenie. Zależało mi bardzo na tym, żeby to wyszło, bo ja już nie raz widziałem się osobiście z zespołem i chciałem zorganizować tą możliwość innym. Niestety po późniejszym telefonie od Edyty dostałem informacje, że spotkanie z fanami może wyjść ale w biurze prasowym, po chwili jednak jeszcze informacja, że biuro niezostanie udostępnione i tylko ja mogę wejść do garderoby GA. Takim oto trafem musiałem chociaż po części zrekompensować ludziom czekanie i zebrałem od tych co mieli okładki, aby zebrać dla nich autografy od GA i z Tynką poszedłem na spotkanie.
Spotkanie z GA odbyło się przy ich garderobie na tyłach sceny Woodstockowej. Henning mnie rozpoznał i odrazy spytał jak wrażenia z wcześniejszego koncertu:) Podczas tego spotkania przeprowadziłem krótki wywiad z zespołem, który możecie przeczytać tutaj. Całe spotkanie przebiegło w przyjaznej atmosferze żartów i wspomnień wcześniejszych koncertów GA, również rozmowa na temat odbytego koncertu w Polsce 10 lat temu i dlaczego dopiero teraz grają znowu w Polsce.
zdj. 7
Podczas tego spotkania dałem zespołowi pamiątkową koszulkę z Woodstocku i przekazałem flagę Polski od Grozy i kartkę Niekochanej dla Sandry:). Oczywiście ucieszyli się bardzo z prezentów i w miedzy czasie podpisali wcześniej wspomniane prze ze mnie okładki. Chcieli też bardzo spotkać się z innymi fanami ale ze względu na takie okoliczności mamy nadzieje, że na wakacje 2011 uda nam sie zorganizować kameralne spotkanie, na co z zespołem czekamy z niecierpliwością!

Po rozmowie z GA wróciliśmy do obozowiska opowiadając wszystkim wrażenia jak było. Po wymianie wrażeń powoli zaczęliśmy przygotowywać się do koncertu GA. Złożyliśmy nasze rzeczy i zanieśliśmy do samochodu Niekochanej, aby móc swobodnie szaleć pod sceną.

Przyszła godzina "zero" czyli koncert. Szliśmy jak na wojnę niosąc flagę i w jednakowych czarnych fanclubowych koszulkach, niezapomniane wrażenia :) Po kilku minutach znaleźliśmy się pod sceną. Rozłożyliśmy nasz baner "GUANO APES VILLAGE". Który utrzymaliśmy przez pierwszą minutę koncertu, po czym musieliśmy go złożyć, gdyż przy tak napierającym tłumie i skaczącym trudno było ustać a co dopiero trzymać baner:).
zdj. 8
Na placu boju została nam flaga, która dzielnie się spisywała do końca koncertu. Każdy oczywiście miał okazje nią pomachać aby dać możliwość innym zabawy podczas koncertu. Wrażenia z samego koncertu są niesamowite i raczej niedoopisania, więc nie ma co się rozpisywać. Kto nie był niech żałuje i obejrzy nagranie z Woodstocku, które po części oddaje tą atmosferę. Cały koncert zwieńczył utwór "Lords Of The Boards" w strugach deszczu, który dodał niesamowitej otoczki dla podsumowania koncertu.

Od razu po koncercie pobiegliśmy pod namiot Hari Kriszny, bo lało niesamowicie. Wtedy też z częścią mieszkańców wioski rozłączyliśmy się i już trudno nam było się odnaleźć w takich warunkach. Z częścią ekipy udaliśmy się na parking, gdzie stał samochód Izy i przebraliśmy się w suche ubrania, bo każdy z nas był przemoczony jak po prysznicu w ubraniu. Ubrani już w suche ciuchy pożegnaliśmy Izę i udaliśmy się w kierunku dworca. Tutaj część ekipy, czyli: Szybki, Anioł, Łukasz, Wino, Rysio, Bartek udało się zapakować w pierwszy pociąg w kierunku Lublina.
zdj. 9
Oczywiście nie obyło się bez przygód, bo tylko Anioł i Rysio wsiedli przez drzwi do pociągu a resztę wciągali przez okno, wtedy tez niefortunnie Wino zahaczył spodniami o klamkę w oknie ale w desperackim czynie udało się go wciągnąć na "pokład" :)

Ja z Tynką zabrałem się kolejnym pociągiem, już w mniej ekstremalnych warunkach ale swoje musieliśmy odczekać na peronie zasypiając na stojąco. Cały Woodstock był bogaty w różne historie, które trudno streścić i zapamiętać.

zdj. 10

Do zobaczenia na tegorocznym Woodstocku, aby przeżyć kolejne niezapomniane historie!





Więcej zdjęć tutaj: Zobacz


© 2002-2011 KaMaD - Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wszystkie materiały zamieszczone w serwisie należą do ich autorów i są chronione prawem autorskim.